Komentarze po GP USA

17/10/2016 - 07:12
Marek Cieslak
User
Posts: 338
Registration: 20/08/2013 - 22:28
Jak tam ? Co tam ? :)

17/10/2016 - 18:36
Alfik
Robert Rys
Administrator
Posts: 488
Registration: 06/02/2013 - 21:04
A wie zaczne.
Limit treningowy zaczolem wykrecac w niedziele rano, no dopoludnia. Brak motywacji na treningi (zajecia z moja ukochana Coreczka)
Wiec przygotowac moglem sie tylko w niedziele, torznalem ale z nawieszchnia bylo cos nie tak. Patrzac na inne czasy, bylo cos nie tak ze mna. Limit wykrecilem. Po konsultacji z moim kolega Smiglem namawiam go tez do startu ze stanowiska pitstopu. Wiedzialem ze bede lepszy i ze wygram tym razem dlamojejukochanej Coreczki ten wyscig i tez tak sie stalo, bylem pierwszy raz lepszy hihi, mimo mojego wieku. Wygralem wyscig ludziska popatrzcie. Oczywiscie wygralem go ze Smiglem bo na reszte nie zwracalem uwagi, szybko odjezdzali ode mnie :). Dla tego z tegoz to miejsca chcialem slicznie Smiglowi podziekowac za czysta rywalizacje bez kontaktow i sterydow.
Q1. Zrobilem taki czas ze normalie po pierwszym kolku stwierdzilem, dajspokoj chlopie, drzemij sie albo co. W kazdym bac razie odpusc i tez tak sie stalo, startowalem z konca stawki.
R1. start fenomenalny, niepamientam juz nawet czy mialem tam jakis kontakt czy nie, szybko sie to strasznie rozegralo, ale sie wcisnolem z tamoja wstrentna stara morda w srodek stawki. Oczywiscie wiedzialem ze to tylko na chwile, ale jak pokazuje zonie starty to tylko pierwsze 2 kolka, potem kaze jej juz isc, rozumiecie. W kazdym badz razie, napiecie roslo bo za mna te 2 malolaty Brato i jeszcze mlodszy Pocisk. Wiec szybko przekalkulowalem beda dojezdzac to ja zrobie myk i zjade do pitu po nowe ogumienie, nie bedzie przypalu i tlumaczenia sie. Tak tez sie stalo zmienilem raz, 2-gii 3-ci i jechalem kntrolujac scigajacego mnie mojego ososbistego rywala Smigla jak juz wspomnialem wczesniej. Wycig ku zdziwieniu skonczylem, Corka sie ucieszyla jak uslyszala Tatus wygral i moglismy polozyc sie spac spokojnie. Nie musialem opowiadam mojej malutkiej przez 30 minut jak tatus jechal jak zmienial biegi i jak naciskal pedal gazu, po tej opowiesci moglismy zasnac i zapomniec o tym co sie wydazylo.
Dziekuje wszystkim za start, przepraszam jak cos komus popsulem, mysle ze nie, ale na wszelki wypadek dziekuje i przepraszam Was jeszcze raz i dzieki ekipie wspomagajacj start (Ferolenowiemu czyli Pawciowi i calej spolce) dzieki jeszcze raz pozdrawiam papa.
Edited by: Alfik - Mon, 17/10/2016 - 18:45

Alfik/Wielebny

17/10/2016 - 19:05
pocisk
User
Posts: 702
Registration: 17/03/2013 - 15:09
Przygotowani:
Brak czasu w tygodniu, ledwo co wyrobiłem limit przed wyścigiem.
Podziękowania dla chłopaków za podzielenie się ustawieniami, dzięki czemu mogłem w ogóle wystartować.

Kwalifikacje:
Standard - bez ciśnienia 1 przejazd i środek stawki - P8

Wyścig:
Na starcie udało mi się skorzystać z zamieszania dzięki czemu awansowałem na 5 miejsce. I w sumie to tyle pozytywnych informacji. Dalej to już festiwal niepowodzeń:
- Pierwszy zjazd do boksów i ... przejechałem całą aleje serwisową nie znajdując swojego miejsca (sic - na treningu było ono w innym punkcie!).
- Podejście nr 2 na kolejnym okr. Próbuję przepisowo zająć połowę stanowiska od strony boksów i nagle jebudu! Przyfasoliłem w betonowe kalosze Marshalla. Uszkodzenie bolidu i naprawa pogiętego dziobu.
- Co prawda set był świetny, ale łącznik pomiędzy kierownicą a pedałami - mocno ciulowy ;) Opony zakatowane już po 6-7 okr. i pływam w każdym zakrętach.
- Kolejny pit-stop i ... powtórka z rozrywki: jeb! w Marshalla i kolejne uszkodzenia do naprawy (to już nawet nie było śmieszne).
- Kilka spinów, sadek na szary koniec stawki.
- Na ostatnim (pożal się Boże) stincie, udaje mi się wyprzedzić saf.... Alfika :) i pod koniec podgonić jeszcze cichego.
11 lokata na mecie - bez rewelacji.

Gratki dla Grześka za przełamanie Wojtka i dla całej ekipy IRG za bądź co bądź barwny wyścig.

Dzięki i do zobaczenia w Meksyku!

17/10/2016 - 19:32
G Bulat
Grzegorz Bulat
User
Posts: 180
Registration: 17/03/2013 - 21:26
Dzięki pocisk za gratulacje. Alfik widzę to jest VIP bo ma nawet swojego jak on to nazwał osobistego wroga hehe :)

Przygotowania. Bez szału. Początkowo set mi się nie kleił a opony szybko traciły życie. Przed weekendem przysiadłem jeszcze nad ustawieniami i udało się złożyć dość stabilny, szybki i oszczędny dla opon set.

Qual: Brak gumy spowodował trochę moją dekoncentrację, ale szybko nadrobiłem i udało się zrobić czas na P2.

Race: Start bardzo dobry. Trzymam P2 w T1 i gonie W Lukasa. Coś tam z tyłu się zakotłowało i mój partner zespołowy został z tyłu.
Nie zastanawiając się zbytnio cisnę bardzo mocno na pierwszych okrążeniach z obawami jak szybko zużywały się moje softy.
Widzę że W Lukas aż tak strasznie nie odjeżdża więc staram się być w strefie DRS. Tak też się udaje po kilku nieudanych próbach udaje się w końcu go wyprzedzić. Wojtek zjeżdża na wymianę opon dość wcześnie co mnie mocno zdziwiło. Ja pokonuję jeszcze kilka okrążeń aby moja strategia się sprawdziła. Po moim postoju wyjeżdżam na P2 i gonię Lukasa. O dziwo nie uciekał a ja mogłem się zbliżać do niego z okrążenia na okrążenie. Ponownie Wojtek zjeżdża wcześniej po opony a ja jadę swoje starając się ze wszystkich sił jechać równe okrążenia. Ponownie Wojtek zjeżdża do swoich mechaników a mi w głowie zaświtało że nie może dojechać takim tempem na tym komplecie opon do końca wyścigu. Ja zjeżdżam na mój ostatni postój na dziesięć okrążeń przed metą i daję z siebie wszystko gdy Wojtek robi to samo. Ląduję na P1 i staram się dowieść moją pozycję do końca wyścigu. Ostatnie 10 okrążeń ciągnęło się niemiłosiernie długo, niczym godziny, a ja spoglądałem ile okrążeń do końca jeszcze pozostało.
Udało się i wjeżdżam na metą z moim pierwszym zwycięstwem z czego się bardzo cieszę.
Dzięki za emocjonujący wyścig.
Pozdrawiam.